🎮 Broń Masowego Rażenia Skutki

Hasła "broń jądrowa", "atak nuklearny", czy "bomba atomowa" odmieniane są ostatnio chyba przez wszystkie przypadki. zajmującego się proliferacją broni masowego rażenia, ale biorąc
Przed sądem w Dreźnie toczy się proces w sprawie Alexandra S., któremu prokuratura zarzuca pomaganie Rosji przy produkcji broni chemicznej i broni masowego rażenia, a także obchodzenie unijnych sankcji zbrojeniowych. Mężczyzna miał działać w nieoficjalnej sieci, kontrolowanej przez tajne służby Kremla – opisuje „Zeit Online”. Wyrok w sprawie S. ma zapaść w najbliższych dniach. "Alexander S. to człowiek, który dostarczał putinowskiemu przemysłowi obronnemu technologię do produkcji broni jądrowej i chemicznej" - pisze "Zeit Online". Mężczyzna, cieszący się w rodzinnym Lipsku dobrą opinią i ceniony za swoje znajomości w Europie Wschodniej, był przez cztery lata członkiem Komitetu Handlu Zagranicznego Izby Przemysłowo-Handlowej. Proces Alexandra S. toczy się od 24 maja w silnie strzeżonej sali Wyższego Sądu Okręgowego w Dreźnie. Zarzuty prokuratury federalnej dotyczą wspomagania produkcji broni chemicznej w Rosji oraz omijania unijnych sankcji w tym zakresie. "Oskarżony miał także dostarczać do Rosji bez zezwoleń specjalistyczny sprzęt laboratoryjny, przeznaczony do opracowywania broni masowego rażenia, działając w ramach "tajnej sieci zaopatrzenia", kontrolowanej przez tajne służby Kremla" - podkreśla "Zeit Online". Oskarżony zaprzecza zarzutom o szpiegostwo i pomoc przy produkcji broni nuklearnej. W trakcie procesu przekonywał, że dostarczane urządzenia miały być wykorzystywane do celów cywilnych, takich jak farmacja i laboratoria badawcze. "Jego tłumaczenia są pełne wszelkiego rodzaju sprzeczności, trudno uwierzyć w rzekomą naiwność oskarżonego" - ocenili zajmujący się sprawą eksperci do spraw bezpieczeństwa państwa. "Ten proces daje wgląd w szarą strefę rosyjskich sankcji. Daje wyobrażenie o wysiłku, jaki Kreml wkłada w pozyskiwanie zachodnich technologii dla swojego wojska, które od prawie pięciu miesięcy toczy wojnę z Ukrainą, bombardując bloki mieszkalne i centra handlowe. I może zagrozić światu" - podkreśla "Zeit Online". Gazeta dodaje, że rosyjska broń masowego rażenia powstaje dzięki importowi sprzętu z Niemiec przez Alexandra S., który "ignorował wszelkie ostrzeżenia, aby móc dalej prowadzić interesy".Alexander S. przebywa w areszcie od ponad roku. Jak podkreśla gazeta, na rozprawach jest spokojny, "sprawia wrażenie człowieka, który przychodzi na spotkania biznesowe" - nosi okulary, szarą marynarkę, aktówkę. Akt oskarżenia prokuratora federalnego wymienia ok. 12 przypadków, w których Alexander S. miał naruszyć Ustawę o Handlu Zagranicznym i Ustawę o Kontroli Broni Wojennej. "Podobno zarobił w ten sposób ponad milion euro" - dodaje "Zeit Online". Alexander S. urodził się w 1964 roku w Magdeburgu (Saksonia-Anhalt) jako syn Rosjanki i Niemca. Jest absolwentem szkoły oficerskiej w Loebau, gdzie zdobył dyplom inżyniera-chemika i stopień podpułkownika. Po upadku muru berlińskiego w 1989 roku zakończył służbę w armii. Jako specjalista od geofizycznych systemów pomiarowych trafił pod koniec lat 90. do Moskwy. Tam poznaje mężczyznę, który zostaje jego teściem i z którym wspólnie "zaczyna rozwijać stosunki handlowe w Rosji". Wtedy Alexander S. zaczyna dostarczać do Rosji specjalistyczne urządzenia, sprzęt laboratoryjny do pracy z materiałami toksycznymi i radioaktywnymi i inne "towary, które może wykorzystywać rosyjski przemysł zbrojeniowy". Po aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, Komisja Europejska "nałożyła sankcje, które utrudniły S. biznes". Wiele urządzeń, na których dostawie zarabiał, zaczęły podlegać przepisom dotyczącym tzw. podwójnego zastosowania. Ich eksport z Niemiec zatwierdzało Federalne Biuro Handlu Zagranicznego i Gospodarki (BAFA).Sankcje te wywarły natychmiastowy wpływ na rosyjski przemysł zbrojeniowy, dlatego w 2014 roku rozpoczęły się wielkie starania na rzecz transferu technologii do Rosji za pośrednictwem szerokiej gamy kanałów, w tym rosyjskich firm-przykrywek - wyjaśnia Matthias Wachter, szef departamentu bezpieczeństwa w Federacji Przemysłu Niemieckiego (BDI). "Zakaz eksportu towarów podwójnego zastosowania, wprowadzony w UE od czasu rosyjskiego ataku na Ukrainę, niczego nie zmienił. Jedynie strona rosyjska lepiej się kamufluje" - podkreśla "Zeit Online". Eksport do Rosji stał się trudniejszy, "ale S. znalazł pomysłowy sposób radzenia sobie z tym". Organizowane przez niego firmy-przykrywki działały nawet w Kazachstanie i Chinach. 11 lutego 2020 r. Urząd Celnej Policji Kryminalnej przeszukał dom i biura S. w Lipsku. Jego nazwisko pojawiło się w śledztwie przeciwko innemu niemieckiemu biznesmenowi, któremu zarzucano przemycanie materiałów do produkcji broni i współpracę z firmami kontrolowanymi przez rosyjskie służby specjalne FSB. S. został aresztowany w maju 2021 roku. Cały czas zaprzecza, że wiedział o militarnych powiązaniach swoich kontrahentów. Ma zostać skazany za złamanie ustawy o handlu zagranicznym. Jak podkreśla "Zeit Online", prokurator federalny wycofał wobec Alexandra S. zarzuty współpracy z tajnymi służbami i wspierania produkcji broni masowego rażenia, motywując, że "nie wpłynęłoby to znacząco na wysokość wyroku". Alexander S. prawdopodobnie zostanie skazany na co najmniej dwa lata i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności. The influence of NBC weapons use on the natural environment has been discussed in the article. The effects of using nuclear, biological and chemical weapons on the environment were described basing on data collected from military conflicts, experimental training fields and experiments. Also the information relating to natural calamities or man – caused disasters was used while elaborating 2/26 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze fot. Adam Jastrzębowski PoprzednieNastępne Wiele osób zaczęło się zastanawiać, jakie konsekwencje pociągnęłoby ulokowanie takiego sprzętu w Polsce. Ponowne ulokowanie, bo już kiedyś broń masowego rażenia znajdowała się w kolejne zdjęcie --->Zobacz równieżPolecamy
Nowe dowody wskazują, że w Iraku była broń masowego rażenia. Przejdź na stronę główną . Wprost. Wybory Wojna Wiadomości Polityka Biznes Sport Dom Zdrowie Premium
Wczoraj, 25 lipca (10:04) ​Moskwa oskarżyła 92 członków ukraińskich sił zbrojnych o zbrodnie przeciwko ludzkości - powiedział Aleksander Bastrykin. Szef rosyjskiego komitetu śledczego przekazał rządowemu serwisowi informacyjnemu "Rossiiskaya Gazeta", że ​​rozpoczęło się już w tej sprawie ponad 1300 śledztw kryminalnych. Zaproponował także powołanie w tym celu międzynarodowego trybunału wspieranego przez takie kraje jak Iran, Syria i Boliwia - tradycyjnych sojuszników Rosji - podaje portal Oprócz 92 osób, które zostały już oskarżone przez Rosję, poszukiwanych jest około 96 osób, w tym 51 dowódców sił zbrojnych - powiedział Bastrykin. Ukraińcy byli zamieszani w zbrodnie przeciwko pokojowi i bezpieczeństwu ludzkości - zaznaczył w rozmowie z rządową gazetą. BBC nie była w stanie zweryfikować twierdzeń zawartych w wywiadzie, a Kijów ich nie skomentował. Ukraina poinformowała w lipcu, że bada ponad 21 tys. zbrodni popełnionych przez siły rosyjskie od początku inwazji w tym kraju. W maju w Ukrainie odbył się pierwszy proces dotyczący zbrodni wojennych, do których doszło od początku wojny. Ukraiński sąd skazał na dożywocie dowódcę rosyjskiego czołgu za zabicie cywila. Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK), który określił Ukrainę jako "miejsce zbrodni", wysłał tam zespół śledczych i ekspertów medycyny sądowej. Kreml zaprzecza wszystkim zbrodniom wojennym i atakach na cywilów. Regularnie obwinia Ukrainę o ostrzał jej własnej infrastruktury i zabijanie własnej ludności cywilnej. Te oskarżenia zostały odrzucone przez przywódców międzynarodowych. Bastrykin zapytany w wywiadzie, czy mógłby się odbyć proces wspierany przez ONZ, oskarżył Zachód o otwarte sponsorowanie "ukraińskiego nacjonalizmu" i powiedział, że coś takiego "jest niezwykle wątpliwe". Moskwa wielokrotnie powtarzała fałszywe twierdzenia, że Ukraina jest opanowana przez neonazistów, jako uzasadnienie tego, co nazywa "specjalną operacją wojskową"- przypomina Bastrykin zaproponował powołanie międzynarodowego trybunału wraz z krajami, które mają "niezależne stanowisko w kwestii ukraińskiej" - w szczególności z Syrią, Iranem i Boliwią. Zarówno Syria, jak i Iran głosowały w marcu przeciwko rezolucji ONZ potępiającej inwazję Rosji na Ukrainę. Dodał, że prowadzone jest śledztwo w sprawie pracowników ukraińskiego ministerstwa zdrowia, których oskarżono o opracowywanie broni masowego rażenia. Jak powiedział rządowej gazecie, podejrzani to najemnicy z Wielkiej Brytanii, USA, Kanady, Holandii i Gruzji. I to oni są objęci dochodzeniem. W czerwcu rosyjski sąd zastępczy we wschodniej Ukrainie skazał na karę śmierci dwóch Brytyjczyków i Marokańczyka, którzy zostali schwytani podczas walki o Ukrainę. Aiden Aslin, Shaun Pinner i Brahim Saaudun są oskarżani o bycie najemnikami, mimo, że rodziny Brytyjczyków podkreślają, że są długoletnimi członkami ukraińskiego wojska.
Bojowe środki trujące – skutki działania broni chemicznej. Broń masowego rażenia w działalności terrorystycznej. Difin, Warszawa 2015, wyd. 1. Broń chemiczna jest zakazana przez międzynarodową konwencję od 1993 roku, ale Rosja nadal grozi jej użyciem. Dzisiaj porozmawiamy bardziej szczegółowo o wszystkim, co wiąże się z tym problemem. Od początku wojny, rosyjska propaganda wmawia ludziom, że Ukraina przygotowuje się do wykorzystywania broni masowego rażenia. Oświadczenia te zostały spotęgowane z powodu braku przełomu militarnego i miały być etapem przygotowań do użycia przez Rosję broni chemicznej. Takie ryzyko dostrzegli przedstawiciele administracji USA, prezydent RP i szef NATO. Nadal nie wiadomo, czy to się rzeczywiście wydarzyło. Kilka dni temu pułk “Azow” poinformował na swojej stronie na Facebooku, że w Mariupolu wojska rosyjskie użyły środka chemicznego nieznanego pochodzenia przeciwko jednostkom wojskowym. Nie było potwierdzenia z innych źródeł, więc może to było elementem kontrpropagandy. W artykule postaram się opowiedzieć o tym, jaką broń chemiczną mają wojska rosyjskie i czy już trzeba panikować ludności cywilnej Ukrainy? Jakie rodzaje broni chemicznej posiadały ZSRR i Rosja? Dlaczego o tym mówimy? Faktem jest, że ruscy “wydobywają” z magazynów wszystko, co zostało po czasach ZSRR, i właśnie taką broń mogą używać, obwiniając za to Ukrainę. Po II wojnie światowej ZSRR uczył prowadzić wojnę chemiczną kraje Układu Warszawskiego, Irak, Egipt, Libię i Syrię, a sojusznicze władze Wietnamu i Afganistanu używały sowieckich gazów bojowych. W doktrynie wojskowej ZSRR broń ta jest szeroko stosowana w operacjach ofensywnych i defensywnych. Jej środkami przenoszenia są głównie amunicja artyleryjska, rakiety niekierowane, pociski balistyczne i bomby lotnicze. Rosja odziedziczyła po ZSRR większość instytucji badawczych, 24 zakłady produkcyjne i cały arsenał chemiczny – oficjalnie deklarowany na 40 000 ton, co w przybliżeniu odpowiada siedmiu przeładowanym pociągom. Cała broń chemiczna zawierała substancje starej generacji: sarin, soman i VX (80% zebranej broni), gaz musztardowy, luizyt i ich mieszaniny. Operacje ataku chemicznego są częścią szkolenia rosyjskiej armii, która dysponuje poligonami chemicznymi i co najmniej 18 jednostkami obrony chemicznej. W 1997 roku Rosja ratyfikowała Konwencję o broni chemicznej (CWC), a jesienią 2017 roku ogłosiła zakończenie procesu neutralizacji swojego arsenału chemicznego. Czytaj też: Jak funkcjonuje w czasie wojny? Czy po 1991 roku Rosja nadal rozwija broń chemiczną? Istnieje rozbieżność między rosyjskimi zapowiedziami rozbrojenia a wskazaniami, że kraj pracuje nad arsenałem chemicznym czwartej generacji. Po 1991 roku kilku naukowców odkryło, że Rosja udoskonala całą rodzinę neurotoksyn, w szczególności tzw. „Nowiczok”. Według byłego oficera rosyjskiego kontrwywiadu, chemika Wila Mirzajanowa, pod pretekstem deklarowanej utylizacji gazów VX wyprodukowano kilka tysięcy ton jednej z nowszych wersji “Nowiczka”. W 1994 roku Rosja potwierdziła pracę w tym kierunku, ale zapewniła Stany Zjednoczone, że nie jest to skala przemysłowa i nie naruszają postanowień Konwencji międzynarodowej. Badania te były prawdopodobnie kontynuowane przez Moskiewski Państwowy Instytut Badawczy Chemii i Technologii Organicznej lub przez oddzielne wydziały. Zasoby “Nowiczka” i dioksyn są dostępne w wywiadzie i kontrwywiadzie Rosji. Wszyscy pamiętamy użycie przeciwko Siergiejowi Skripalowi w 2018 roku i Aleksiejowi Nawalnemu w 2020 roku. Najprawdopodobniej dioksyny zostały również użyte przeciwko ukraińskiemu prezydentowi Wiktorowi Juszczence w 2004 roku, ale raczej dowiemy się o tym później. Rosja mogłaby ich również użyć przeciwko niektórym czeczeńskim radykałom i terrorystom z Al-Kaidy. Czytaj też: Bezzałogowy statek powietrzny Bayraktar TB2: Co to za bestia? Nasza „recenzja” Jakie z wariacji broni chemicznej może wykorzystać Rosja? Rosja, jeśli rzeczywiście posiada znaczne zapasy amunicji chemicznej (na co wskazuje wywiad zachodni), będzie miała dużo możliwości użycia broni chemicznej podczas wojny w Ukrainie. Ryzyko może wzrosnąć wraz z fiaskiem ofensywy Rosji. Próbowano oskarżyć Ukrainę o pracę nad bronią biologiczną i radiologiczną, po to tylko, aby móc sfabrykować „dowody” i mieć uzasadnienie własnych zbrodni wojennych. Rosyjskie wojska mogą używać broni chemicznej do niszczenia umocnień głównych miast Ukrainy, takich jak Mariupol. Przecież przeprowadzili już ataki przy użyciu zakazanej broni termobarycznej i amunicji kasetowej. Czytaj też: Uwaga! Zabójcze miny kasetowe PFM-1 są używane w Ukrainie przez rosjan Broń chemiczna: co to jest i jak działa? Jak powiedziałem, nie wiem, czy Rosja użyje takiej broni, ale potencjalnie mogłaby to zrobić, bo ma ogromne rezerwy. Nie zapominajmy o tym, że “pierwsze testy” odbyły się w Syrii. Broń chemiczna jest bardzo niebezpieczna, często jest używana do wywoływania paniki. Nie da się przewidzieć, gdzie gaz się rozprzestrzeni. Zależy to od temperatury, wilgotności i siły wiatru. A także od ukształtowania terenu. Chcę krótko opisać główne rodzaje broni chemicznej, którą posiada Rosja. Tutaj są niektóre z nich: Sarin. Należy do grupy środków nerwowych. Blokuje “komunikację” między komórkami nerwowymi, co powoduje całkowity chaos i paraliż w ludzkim ciele. Chlor i fosgen. Podrażnia i paraliżuje drogi oddechowe. Cyklon B i cyjanowodór. Kolejna grupa związków, która również powoduje uduszenie, ale nie dlatego, że paraliżuje płuca, ale dlatego, że blokuje cząsteczki hemoglobiny przenoszące tlen w organizmie. Iperyt i lewizyt. Jest to grupa związków, które powoduje ogólne zatrucie człowieka. Związki halucynogenne. Wykorzystywali je na przykład Amerykanie w Wietnamie. Nie zabijają, ale tymczasowo neutralizują wroga. Podobne środki ma Rosja. Warto pamiętać o tym, że aby trafić ludzi na dużym obszarze, trzeba “wyrzucić” dużo ładunków chemicznych. Działanie stosowanych gazów jest krótkie, więc ryzyko przed pokryciem dużego obszaru znika. Na przykład sarin jest niebezpieczny tylko przez 3-4 godziny. Nie ma szans, aby gaz rozpylony w jednym miejscu zagroził również w innych miejscowościach – broń chemiczna jest zazwyczaj używana na małym obszarze. Czytaj też: Ukraińskie wojsko doceniło polski system przeciwlotniczy Piorun: recenzja Jakie mogą być konsekwencje ataku chemicznego Rosji w Ukrainie? Niezależnie od możliwej skali rosyjskich ataków chemicznych na Ukrainę doprowadzą one do zmiany dynamiki konfliktu. Ponieważ maski gazowe i inne środki ochrony lub dekontaminacji nie są dostępne dla ludności cywilnej Ukrainy, każdy atak może wywołać panikę. Należy przypomnieć, że użycie broni chemicznej przez władze syryjskie na przedmieściach Damaszku w 2013 roku było szokiem dla ludności cywilnej, co pozwoliło Baszarowi al-Assadowi na wznowienie inicjatywy wojskowej. Wnioski wyciągnięte z Syrii i bezkarność za poprzednie ataki mogą stanowić dodatkową motywację do użycia broni chemicznej przez Rosję. Jakiekolwiek użycie broni chemicznej przez agresora i obwinianie o to Ukrainę mogłoby również uzasadniać dalszą mobilizację rosyjskich sił zbrojnych. Należy jednak rozumieć, że masowe użycie broni chemicznej jest niemożliwe. Na przykład, aby masowo zatruć ludność cywilną mojego rodzinnego Charkowa, konieczne jest zrzucenie całej dostępnej broni chemicznej. Ale oczywiście niebezpieczeństwo użycia tej zabronionej broni w niektórych obszarach jest możliwe, więc musimy być na to moralnie przygotowani. Co teraz robić Ukraińcom? Nie panikować. Jeśli ruscy użyją, nie daj Boże, broni chemicznej, będą to odrębne obszary działań wojennych. Czyli tam, gdzie nie można było przebić się przez obronę ani okrążyć wojska ukraińskie. Ta broń nie zostanie użyta przeciwko cywilom. Chociaż niektórzy Ukraińcy już zaopatrują się w maski przeciwgazowe i czytają o tym, jak ratować się w przypadku zagrożenia środkami toksycznymi. Czytaj też: Czy rosyjski wywiad korzysta z portali społecznościowych, aby wiedzieć, gdzie są Siły Zbrojne Ukrainy? Broń zwycięstwa Ukrainy: recenzja systemu przeciwlotniczego PPZR FIM-92 Stinger Broń zwycięstwa Ukrainy: Recenzja PPZR Starstreak MANPADS Yuri SvitlykSyn Karpat, nierozpoznany geniusz matematyki, "prawnik" Microsoft, praktyczny altruista, lewopravosek Stream Masala Soundsystem - Broń Masowego Rażenia by Masala Soundsystem on desktop and mobile. Play over 320 million tracks for free on SoundCloud. Papież Franciszek najwyraźniej jest zaniepokojony nie tylko trzecią wojną światową „w kawałkach”, która toczy się dzisiaj w różnych częściach świata, ale również widmem wojny nuklearnej. W czasie lotu z Rzymu do Santiago w Chile papież Franciszek podarował 70 dziennikarzom, którzy towarzyszyli mu w podróży, zdjęcie zrobione w Nagasaki po wybuchu bomby atomowej w 1945 r. Jak sam wyjaśnił, znalazł tę fotografię przypadkiem, ale był tak wzruszony widokiem dziecka z młodszym braciszkiem na plecach, które czeka w kolejce do krematorium w Nagasaki, że postanowił je wydrukować i podzielić się nim z innymi. „Taki obraz porusza bardziej niż tysiąc słów” – powiedział Papież. Zapytany następnie, czy boi się wojny nuklearnej, odpowiedział: „Tak, naprawdę się boję, gdyż jesteśmy «na granicy». Wystarczy jakiś wypadek, aby rozpętała się wojna. (...) Musimy więc zniszczyć broń i pracować na rzecz rozbrojenia nuklearnego”. W. R. Każdego roku 1 stycznia Kościół obchodzi Światowy Dzień Pokoju i z tej okazji papieże przygotowują specjalne orędzie. W tym roku przed Dniem Pokoju papież Franciszek postanowił wydrukować również bardzo smutny obrazek, aby ukazać cały absurd i nieludzkie oblicze wojny. To dramatyczna fotografia, którą wykonał Amerykanin Joseph Roger O’Donnell w 1945 r. po bombardowaniu atomowym w Nagasaki. Przedstawia ona chłopca dźwigającego na plecach swojego malutkiego brata, który stracił życie w wyniku wybuchu bomby atomowej. Czeka na swoją kolej, aby skremować martwe ciało braciszka. Na drugiej stronie obrazka zapisane są słowa: „... il frutto della guerra” (owoc wojny) i podpis: Franciscus (Franciszek). Pod spodem po hiszpańsku Papież dodał zdanie: „Smutek, rozpacz dziecka są wyrażone tylko w jego geście przygryzania warg, z których wypływa krew”. Trudno o bardziej zdecydowany sprzeciw wobec wojny, szczególnie tej nuklearnej, która potencjalnie może spowodować wiele ofiar ludzkich, gigantyczne straty materialne, a nawet zniszczenie naszej planety. Ostrzeżenie przed wojną nuklearną Franciszek najwyraźniej jest zaniepokojony nie tylko trzecią wojną światową „w kawałkach”, która toczy się dzisiaj w różnych częściach świata, ale również widmem wojny nuklearnej. Dał temu wyraz 8 stycznia br. podczas dorocznego spotkania z korpusem dyplomatycznym akredytowanym przy Stolicy Apostolskiej, kiedy powiedział – Ze swojej strony Stolica Apostolska podpisała i ratyfikowała – również w imieniu i na rzecz Państwa Watykańskiego – traktat o zakazie broni jądrowej, w perspektywie sformułowanej przez św. Jana XXIII w „Pacem in terris”, zgodnie z którą „sprawiedliwość, rozum i poczucie ludzkiej godności domagają się usilnie zaprzestania współzawodnictwa w rozbudowie potencjału wojennego, równoczesnej redukcji uzbrojenia poszczególnych państw i zakazu używania broni atomowej”. Istotnie, „jest rzeczą niemal nie do wiary, żeby istnieli ludzie, którzy mieliby odwagę wziąć na siebie odpowiedzialność za mordy i nieopisane zniszczenia, jakie pociąga za sobą wojna. Nie można jednak zaprzeczyć, że jakieś jedno nieprzewidziane i przypadkowe wydarzenie może rozpalić pożogę wojenną”. Ofiary bezmyślności Gdy czytałem słowa św. Jana XXIII o możliwości przypadkowego i nieprzewidzianego wybuchu wojny, również tej atomowej, przyszły mi na myśl wydarzenia z czasów zimnej wojny. W 1983 r. na czele Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego stał Jurij Andropow – jeden z gerontokratów rządzących krajem, który coraz bardziej pogrążał się w kryzysie gospodarczym i społecznym. Rosyjscy przywódcy przygotowywali się do starcia ze Stanami Zjednoczonymi i wszędzie dopatrywali się amerykańskiego zagrożenia. Gdy 1 września na sowieckich radarach pojawił się samolot, który naruszył terytorium ZSRR, jakiś tępy wojskowy zasygnalizował ten fakt przełożonym, a ci, bez przeanalizowania, o jaki samolot chodzi, wydali rozkaz jego zestrzelenia. W krótkim czasie Giennadij Osipowicz podleciał swoim myśliwcem Su-15 do cywilnego samolotu i go zestrzelił. Gdy później pytano pilota, dlaczego nie poinformował przełożonych w bazie, że to boeing, odpowiedział, jak może odpowiedzieć tylko niemyślący wojskowy: „Bo nikt mnie o to nie pytał”. Ofiarami psychozy wojennej padło wtedy 269 niewinnych pasażerów i członków załogi koreańskiego samolotu. O krok od nuklearnej katastrofy Kilka tygodni później zdarzył się jeszcze bardziej dramatyczny incydent, którego konsekwencją mógł być wybuch wojny nuklearnej między USA a Związkiem Sowieckim. Nie doszło do tego, bo w centrum obrony powietrznej Serpukhov-15, położonym w wiosce Kurilowo, ok. 100 km na południe od Moskwy, w którym kontrolowano aktywność wojsk amerykańskich, miał służbę nie tępy żołnierz, bezmyślnie przestrzegający procedur, ale oficer, który rozumnie analizował sytuację. 26 września 1983 r. w środku nocy, gdy na służbie w centrum był ppłk Stanisław Pietrow, na aparatach pojawiły się sygnały alarmowe, co świadczyło o tym, że radary kontrolujące terytorium amerykańskie sygnalizowały wystrzelenie w kierunku ZSRR kilku pocisków termojądrowych – pociski te potrzebowały ok. 25-30 min, by osiągnąć sowieckie terytorium. Zgodnie z procedurą Pietrow powinien natychmiast poinformować władze na Kremlu, które miały niecałe 15 min, by zadecydować, czy zareagować, tzn. czy wystrzelić w odwecie sowieckie pociski w stronę Europy i USA. W ciągu tych kilku minut po alarmie, 15 minut po północy, decydowały się losy naszej planety. Pietrow jednak nie postępował według procedur, bo jako analityk przeczuwał, że to błąd systemu. Poza tym był przekonany, że gdyby Stany Zjednoczone chciały naprawdę zaatakować Związek Sowiecki, nie ograniczyłyby się do wystrzelenia kilku rakiet. Dlatego nie powiedział swoim przełożonym, że aparatura sygnalizowała prawdziwy atak Amerykanów. I w ten sposób uratował świat od nuklearnej katastrofy. Z czasem przełożeni Pietrowa odkryli, że chodziło o błąd aparatury, ale wszystko zostało ukryte i do momentu upadku ZSRR sprawa ta pozostała państwową tajemnicą „top secret”. Nikt nie podziękował Pietrowowi, wręcz przeciwnie – otrzymał ostrzeżenie, że nie postąpił zgodnie z procedurą, a gdy poszedł na emeryturę, nie podniesiono go do rangi pułkownika. Jego historia pozostała tajemnicą i w Rosji prawie nikt nigdy jej nie znał. Postacią ppłk. Pietrowa zainteresowano się za granicą, bo zrozumiano, że ten skromny i nieśmiały emeryt, mieszkający na peryferiach Moskwy, jest prawdziwym dobroczyńcą ludzkości. Zmarł, zapomniany, 19 maja 2017 r. w wieku 78 lat. Konieczna kontrola i rozbrojenie atomowe Dziś Franciszek jest zaniepokojony arsenałami broni nuklearnej i kładzie tak wielki nacisk na kontrolę i rozbrojenie atomowe, bo zdaje sobie sprawę, że skutki użycia broni masowego rażenia grożą zagładą olbrzymiej liczby ludzi lub nawet całej ludzkości. Tym bardziej że jest ona również w rękach takich ludzi, jak nieprzewidywalny w swych działaniach dyktator Korei Północnej Kim Dzong Un czy przywódcy Pakistanu, którego armia i służby bezpieczeństwa powiązane są z islamskimi ekstremistami. A o tym, że nigdy nie można wyeliminować błędu człowieka czy aparatury świadczą nie tylko dawna historia Stanisława Pietrowa, ale również fałszywy alarm na Hawajach. 13 stycznia br. ok. godz. 8 rano mieszkańcy wysp hawajskich otrzymali fałszywy alarm o zbliżającym się ataku rakietowym. Wiadomość została odebrana przez smartfony, a także nadana w telewizji. Kilka minut później władze poinformowały, że było to fałszywe ostrzeżenie. Nie jest jeszcze jasne, w jaki sposób taki błąd mógł się zdarzyć i co spowodowało alarm. Od kiedy stosunki między USA a Koreą Północną są bardzo napięte, Hawaje podjęły wiele kroków przeciwko możliwemu atakowi rakietowemu, gdyż jest to terytorium amerykańskie położone najbliżej Półwyspu Koreańskiego. opr. ac/ac Przed Bronią Masowego Rażenia w SZ RP ob-chodziło XV-lecie swojej działalności. Zorgani-zowane z tej okazji seminarium naukowe nt. „Edukacja oraz świadomość zagrożeń jako determinanty bezpieczeństwa CBRN” zaszczy-ciło wielu gości od lat współpracujących z Cen-trum. Seminarium uświetnili swą obecnością:
Na dzień dzisiejszy (koniec czerwca 2021) mamy już za sobą kilka miesięcy szczepień osób dorosłych oraz młodzieży. Aktualnie system uruchamia szczepienia dla coraz młodszych dzieci... Medialna kampania PRO-szczepionkowa trwa w najlepsze, zaprzedali się jej celebryci, politycy, cała branża "medycyny" alopatycznej, nauczyciele, przedsiębiorcy, a przede wszystkim poddała się temu większość populacji każdego kraju, licząc na "powrót do normalności", udane wakacje, czy po prostu ze względu na presję społeczną i brak wiedzy. Wygląda na to, że wszelkie działania istot, które próbowały ostrzec ludzkość przed zagrożeniem, jaki pociąga za sobą ten globalny eksperyment pseudo-medyczny, przyniosły niewielki efekt - większość ludzkości, na zasadzie instynktu stadnego i potężnej dawki HIPNOZY medialnej, poddaje się procesowi wakcynacji. Co z tego wyniknie dla świata - dowiesz się w tym artykule. Indi ************************** 1. Odczyny poszczepienneInternet huczy od doniesień o tragicznych odczynach i niezidentyfikowanych do końca dolegliwościach po wakcynacji preparatami przeciwko COV-19. Zaszczepieni donoszą o poważnych problemach ze zdrowiem, głównie są to: wylewy, zatory mózgu, zaburzenia menstruacyjne, utrata płodności (zarówno u kobiet, jak i mężczyzn), utrata lub poważne pogorszenie wzroku, paraliże twarzy, udary, wędrujące bóle, bolesne drętwienia, obrzęki, krwawienia, choroby krwi, żylaki i wybroczyny. Materiał o obfitych krwawieniach, nawet po menopauzie, znajdziesz tutaj: charakterystycznym objawem poszczepiennym, jest uaktywnienie się (często ukrytych/uśpionych latami) chorób w rodzaju borelioza, astma, RZS, EBV (Epstein-Barr virus) i innych, określanych mianem chorób autoimmunologicznych. Wynikać to może z 2 czynników: 1. szczepionki są skażone materiałem zawierającym np przetrwalniki określonych patogenów (jak np krętki Borelii); 2. pseudo-szczepionki na COV-19 są tak potężnie degradującym odporność czynnikiem, że załamują całkowicie układ immunologiczny, który nie potrafi już dalej utrzymywać uśpionych chorób pod kontrolą i atakują one w trybie natychmiastowym cały KOLCOWEBadania z maja 2021 wykazały ewidentnie, że tzw "białko kolcowe", które stanowi integralną część wszystkich szczepionek przeciw COV-19, krąży we krwi zaszczepionych, a następnie osadza się w obszarze narządów wewnętrznych, w szpiku kostnym, wątrobie, nadnerczach, jądrach i jajnikach (powodując bezpłodność). Białko to okazało się nie tyle antygenem, co samo w sobie stało się niebezpiecznym.... patogenem! Wywołuje ono cały szereg negatywnych reakcji organizmu i uszkodzenie układu sercowo-naczyniowego. Przekracza ono również barierę krew-mózg, powodując zaburzenia neurologiczne i choroby neurodegradacyjne (uszkodzenia mózgu). Białko to powoduje również większą krzepliwość krwi (płytki krwi ulegają sklejeniu) - stąd właśnie powstają wylewy, udary, paraliże, problemy z sercem nagłe zgony. Źródło: Tutaj mamy historię dziewczynki, która wzięła udział w testach szczepienia przeciwko COV-19 dla dzieci.... obecnie jest częściowo sparaliżowana i porusza się na wózku. Senator Ron Johnson z Wisconsin zorganizował konferencję prasową z rodziną, aby cały kraj mógł podzielić się doświadczeniem skutków ubocznych szczepionki COVID-19: ZASZCZEPIENI sportowcy i to na masową skalę, cytat z końca czerwca 2021: "'Ostatnia prosta' polskich lekkoatletów przed Igrzyskami w Tokio. 28-letnia Karolina Kołeczek nagle zachorowała na zakrzepicę. Angelika Cichocka cierpi na dolegliwości kardiologiczne. Adam Kszczot bez formy. Mówi, że po szczepieniu nie mógł trenować. Sofia Ennaoui rezygnuje z udziału w Igrzyskach. Pisze:".... obudziłam się z bólem, który uniemożliwiał mi normalne poruszanie się". Niemal codziennie pojawiają się w mediach doniesienia o kłopotach zdrowotnych czołowych lekkoatletów: Joanny Jóźwik, Ewy Swobody, Marii Andrejczyk, Konrada Bukowieckiego, Patrycji Wyciszkiewicz-Zawadzkiej... Trzymajmy kciuki za zdrowie polskich olimpijczyków."2. Lekarze, medycy, badacze NIEZALEŻNI zaczęli mówić prawdę i uruchomili batalię w ochronie życiaPolskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców ( przygotowało specjalne pismo skierowane do dyrekcji i kadry nauczycielskiej przedszkoli i placówek oświatowych Polski, wysyłając do nich ponad 50 000 maili. Jeśli lekarze świadczą przeciwko wakcynacji dzieci, ryzykując swoją karierę, utratę dochodu, czy prawne konsekwencje - to znaczy, że problem jest naprawdę POWAŻNY. Poniżej kluczowe fragmenty tego dokumentu: "Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców pragnie zauważyć, że dostępne szczepionki przeciwko COVID-19 nie mają jeszcze ukończonej III z IV faz badań klinicznych. Powyższa okoliczność powoduje, że szczepienia tymi preparatami są w istocie eksperymentem medycznym. Promowanie szczepień u dzieci jest więc w istocie zachęcaniem, a w pewnych okolicznościach może być zmuszaniem do uczestnictwa w eksperymencie medycznym, co jest niedopuszczalne. Przepisy ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty definiują pojęcie eksperymentu medycznego oraz wskazują obowiązki ciążące na lekarzu w związku z przeprowadzaniem takiego korzyści ze szczepienia małoletnich są nikłe, natomiast ryzyko duże, co bezwzględnie uniemożliwia przeprowadzenie eksperymentu. Nikłość korzyści wyraża się przede wszystkim w tym, że małoletni nie muszą być uodparniani przeciwko COVID-19, ponieważ nie są oni zagrożeni tą chorobą. Zakażenie wirusem Sars-Cov2 jest bardzo rzadkie w populacji dziecięcej, zwykle przebiega łagodnie, a wskaźnik wyzdrowienia wynosi 99,97%. Dzieci transmitują wirusa w minimalnym stopniu. Powyższe jednoznacznie wskazuje, że nie ma podstaw do szczepienia małoletnich, zwłaszcza, że szczepienie dzieci obarczone jest wysokim ryzykiem, z uwagi na nieukończone badania kliniczne i brak badań na tej grupie wiekowej. Wśród osób dorosłych szczepionych przeciwko SARS-CoV-2 zdarzały się często niepożądane odczyny poszczepienne ze zgonami włącznie. W USA łączna liczba zgonów po szczepieniach na COVID-19 jest większa niż łączna liczba zgonów po innych wykonanych do tej pory szczepieniach. Wobec powyższego nie ma żadnego sensu podawanie dzieciom nieprzebadanych preparatów, o których już teraz wiadomo, że powodują wiele ciężkich działań niepożądanych, jak np: reakcje uczuleniowe na składniki preparatu (glikol polietylenowy), zaburzenia krzepnięcia krwi w naczyniach trzewnych i mózgowych, naruszenie bariery krew-mózg, zapalenie mięśnia sercowego czy nagły nieznane są długofalowe skutki podania tych preparatów - niezwykle istotna kwestia w przypadku populacji dziecięcej, przed którą życie dopiero się zaczyna. Podejrzewa się, że obecnie używane preparaty mogą w przyszłości wywoływać choroby neurodegeneracyjne (prionowe), autoimmunologiczne oraz choroby nowotworowe. Nie wiadomo też jak będą one wpływać na płodność zaszczepionych dzieci. Producenci nie prowadzili badań także w tym kierunku i otwarcie zaznaczają to w ulotkach swoich produktów. Czy więc polskie dzieci po szczepieniu tymi preparatami będą miały własne dzieci? Jaką kondycję zdrowotną będzie miało to kolejne pokolenie Polaków? Jest zbyt wiele ważnych pytań, na które producenci sami nie potrafią odpowiedzieć." Całość dokumentu: To samo Stowarzyszenie przeprowadziło w czerwcu 2021 konferencję "Czego Ci lekarz nie powie". Jej zapis można obejrzeć w linku poniżej (Facebook oraz Youtube ocenzurowały ten materiał - co mówi samo za siebie...): który kilka miesięcy spędził na oddziale covidowym, postanowił oficjalnie zabrać głos: 3. Osoby zaszczepione zagrażają zdrowiu nieszczepionych!Powoli dochodzimy do sedna problemu - zagrożenia jakie płynie od zaszczepionych i ich wpływu na całą pozostałą ludzką populację. Temat jest o tyle trudny, że osoby zaszczepione zupełnie nie chcą podejmować dyskusji. W ich przekonaniu jest to tzw "teoria spiskowa", a opisywane przypadki są zbiorową halucynacją, bo przecież szczepionka jest tylko w ich organizmie i nie może się wydostać na zewnątrz. Jednak opór w zrozumieniu procesu infekowania poszczepiennego wynika po prostu z braku wiedzy, a także personalnego lęku przed wzięciem odpowiedzialności za własne nieprzemyślane decyzje. Najpierw poznajmy proces infekowania, opierając się na przykładach z całego świata (wybrałam tylko kilka charakterystycznych przypadków z milionów na całym świecie, aby wskazać powtarzające się schematy oddziaływania): "Spędziliśmy jakiś czas z przyjaciółmi, którzy szczepili się kilka miesięcy temu. Drugiego dnia w domu naszych przyjaciół czułam się strasznie, jakbym wypiła dużo kofeiny (nie mogę przyjmować kofeiny, bo czuję się wtedy okropnie). Moje serce mocno biło, a mój język i usta puchły. Bolały mnie stawy i mięśnie. To minęło dzień po naszym wyjeździe. Potem poszliśmy odwiedzić moją 15-letnią wnuczkę, która tydzień temu poszła na drugą dawkę szczepionki - to samo: kołatanie, bicie serca, opuchnięty język, usta i ból mięśni i stawów powrócił. Teraz już wiem, że nie ważne jak dawno ktoś się szczepił - będąc w bliskim kontakcie z nim wpływa to na moje zdrowie." "Ok.. naprawdę jestem przerażona! Byłam w Walmarcie z sąsiadką i jej dorosłą córką. Obie przyjęły już podwójną dawkę szczepionki, Spędziłam z nimi około półtorej godziny. Właśnie dostałam okres!! Mam 60 lat i nie miałam okresu od 7 lat!" "(...) przez ostatnie 9 lata pracowałam jako masażystka, z moimi klientami pracuję średnio przez 1,5 godziny. Przyjmuję również osoby że pracując z klientami szczepionymi mam najgorsze reakcje kiedy ich masuję. Prawie natychmiastowy ból głowy jak w imadle, dziwne swędzenie z tyłu gardła, uciskanie w klatce piersiowej i przypadkowe kołatanie serca, pulsujące uczucie w dolnym brzuchu i ogólne uczucie ciągu kilku dni po ich masowaniu pojawia się też wysypka na moim ciele i sporadyczne owrzodzenia na języku." "Przeszłam już menopauzę - a teraz mam trzecią miesiączkę po ekspozycji na szczepionych! Nie wierzyłam, dopóki nie zdarzyło się to trzeci raz. Pierwszy raz miałam kontakt ze szczepionym chłopcem chłopca, który nocował z moim synem w naszym domu. Po roku bez okresu dostałam 3-dniowe krwawienie, 8 dni później stałam 3 metry od osoby szczepionej, przez 30 min i tego dnia dostałam KRWOTOK, a krwawienie trwało nieprzerwanie 3 podobne posty, więc postanowiłam trzymać się z daleka i mąż robił mi wszystkie zakupy plus nie wpuszczaliśmy do domu żadnych szczepionych. Minęły 2 szczęśliwe tygodnie, a ja postanowiłem złamać zasady i poszłam do TJ Max, tylko na 5 min. Tego dnia zaczęłam kolejne krwawienie, które trwało 9 dni. Po skończeniu krwawienia musiałam jechać do IKEA, żeby przetestować kanapę, zanim kupię ją online. Było mega pracowicie, pełno szczepionych (polityka sklepu-szczepieni nie muszą nosić maski), tyle osób było bez maski, że nie mogłam ich uniknąć, ale pomyślałam, że chociaż zobaczę, czy w transmisji poszczepionkowej jest jakaś prawda Pomyślałam, że to byłoby zbyt dziwne, gdybym dostała kolejny okres. Wróciłam do domu i w ciągu 2 godzin mam kolejny krwotok. Jestem już przekonana, że to co im wstrzykują przenosi się na innych ludzi." "Nie szczepimy się, ale mój mąż jest trenerem całego zespołu zaszczepionych osób i spędza z nimi 12-14 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu. Niedawno zaczęły formować się na jego całym ciele spuchnięte guzki (jak spuchnięte węzły chłonne) oraz ostry łupież na głowie. Zwłaszcza na jego czaszce. Jestem pewna, że to od zaszczepionych." "Moja 19 letnia córka pracuje w bliskim kontakcie z zaszczepionymi. Nie szczepiła się i nigdy nie niedawno wylądowała na ostrym dyżurze, z powodu duszności i bólu w klatce piersiowej. Mówili, że nie mogą znaleźć nic ′′ złego ′′ ale tak się dzieje często ostatnio z nią. Zwłaszcza w pobliżu rady, jak ją ochronić / pomóc?" "Nigdy nie będę się szczepić, ale pracuję z kilkoma kobietami, które w większości szczepiły się raz, niektóre dwa razy. Na koniec każdego dnia pracy boli mnie szyjka macicy, a w ostatnich dniach torbiele (2) które mam w lewej piersi były bardzo bolesne!". "Więc... moja 14-letnia córka miała dość regularny cykl, 6-dniowy z ciężkimi pierwszym dwoma dniami... Była ostatnio na weselach, uroczystościach rodzinnych, wyjeździe rodzinnym, a teraz pracuje ze mną w ogromnym obiekcie z tysiącami osób... niektórzy z pewnością są zaszczepieni. Dziś rano obudziła się z wczesnym okresem, z licznymi skrzepami krwi, wymiotami aż do utraty przytomności i przerażającymi skurczami." Co zgłaszają ludzie mający kontakt ze szczepionymi: - bóle głowy (aż do migrenowych), bóle oczu (gałek ocznych i wokół oczu); - problemy ze wzrokiem, suchość oczu, przekrwienie oczu; - złe samopoczucie, aż do bardzo złej formy wymagającej snu i odpoczynku; - zawroty głowy, problemy z równowagą; - problemy z koncentracją i skupieniem (mgła umysłu); - obrzęki w dziwnych miejscach, opuchlizna; - problemy z sercem; - mikroskopowe zdjęcia krwi wykazują sklejanie się erytrocytów; - problemy neurologiczne; - problemy menstruacyjne, dodatkowe krwawienia, krwawienia po przejściu menopauzy, krwawienia dziewczynek poniżej 12 roku życia (nawet 6-cio letnich); - bóle podbrzusza, aż do skurczów włącznie; - utratę mleka w trakcie karmienia piersią; - poronienia; - brak apetytu; - wybroczyny podskórne, guzki, czyraki, siniaki(szczególnie na kończynach); - wysypki skórne nieznanego pochodzenia, ropne i/lub zapalne wypryski; - narośla (aż do sporych guzów) i znamiona skórne (zazwyczaj czerwone dziwne plamy); - problemy z zatokami, czasem jakby alergiczne reakcje (nawet w okresach letnich); - wzdęcia, problemy jelitowe; - problemy z żyłami (pieczenie, ból); - dziwne krwawienia różnego rodzaju (z nosa, z uszu); - objawy infekcji bez wyraźnej przyczyny (nawet w lecie); - co dziwne i wstrząsające - chorują, a nawet umierają zwierzęta po kontakcie ze swoimi szczepionymi opiekunami, a samice rodzą zdeformowane i martwe płody... Ten materiał filmowy prezentuje ten temat nieco szerzej: W kwietniu 2021, wysoko wykwalifikowani lekarze z USA, przeprowadzili spotkanie online, w trakcie którego nie tylko dyskutują, dlaczego tak się dzieje, ale na koniec udzielają praktycznych porad na temat tego, co możemy teraz zrobić, aby chronić siebie i powstrzymać atak globalistów na rasę ludzką, dążący do zmniejszenia populacji: Wersja z polskim tłumaczeniem (jeszcze dostępna): 6. CZŁOWIEK ZASZCZEPIONY - BROŃ MASOWEGO RAŻENIA?Jawnie mówi się o "czwartej fali", która ma na nas uderzyć jesienią. Ostatnimi czasy jednak podaje się nawet precyzyjny termin "aktywowania" lawiny ciężkich chorób covidowych: druga połowa sierpnia /wrzesień 2021. Istnieje nawet nieoficjalne zalecenie, aby medycy powrócili z urlopów do 15 sierpnia 2021. Zachętą do szczepień PRZED zapowiadaną kolejną falą, ma być ich bezpłatność do końca września - ponieważ zakłada się odpłatność za podanie szczepionki po tym terminie. Wygląda więc na to, że planowane jest "wzmożone zapotrzebowanie", wynikające prawdopodobnie z lęku ludności przed zachorowaniem. Skąd biorą się tak precyzyjne terminy kolejnych części tego spektaklu? Z prostej logiki i ciągu zdarzeń, dokładnie zaplanowanych i realizowanych przez kontrolerów tej rzeczywistości: a) stworzono zbiorowy lęk przed śmiertelnym zagrożeniem ze strony choroby (wcześniej zmodyfikowano definicję słowa pandemia); b) wygenerowano dodatkowe problemy finansowe, zastój ekonomii, upadek wielu przedsiębiorców, stwarzając słabsze społeczeństwo, skoncentrowane na "przetrwaniu"; c) w oparciu o lęk oraz instynkt stadny - rozpoczęto masowe szczepienie pierwszych chętnych (czyli najmniej doinformowaną grupę społeczną - seniorów); d) zaczęto tworzyć łagodny przymus szczepień (presja społeczna, zawodowa, finansowa, ograniczenia dostępu do rozrywki, ograniczenia w podróżowaniu itp), dzięki czemu zaczęły się szczepić kolejne grupy społeczne; e) sfinansowano ogólnokrajowe kampanie medialne promujące szczepienia, opłacając dziennikarzy, celebrytów, sportowców itp medialne osoby, aby jak najszybciej, jeszcze PRZED WAKACJAMI 2021 zaszczepić dużą część społeczeństwa; f) wprowadzone w ten sposób w środowisko ludzkie, toksyczne preparaty, modyfikują ludzkie DNA, uszkadzają układ sercowo-naczyniowy, wywołują zaburzenia neurologiczne, ginekologiczne, powodując sterylizację populacji ludzkiej; dodatkowo - zawierają wewnątrz nieznaną nam technologię (w tym NANOTECHNOLOGIĘ);g) osoby zaszczepione okazują się NOSICIELAMI BRONI BIOLOGICZNEJ O GLOBALNEJ SILE RAŻENIA, OPIERAJĄCEJ SIĘ NA NATURALNYM POCIĄGU ISTOTY LUDZKIEJ DO ŻYCIA SPOŁECZNEGO... Ludzie zaczynają zarażać ludzi. Cały proces infekcji nieszczepionej części populacji odbywa się w najbardziej sprzyjającym do kontaktów międzyludzkich okresie - w wakacje, w czasie podróży, festiwali, imprez masowych, wesel itp (stąd aktualne "poluzowania", aby skłonić ludzi do kontaktów i transferu patogenów); h) ponieważ eksperymenty medyczne wszystkich wojen światowych trwają nadal - są to dziesiątki lat testów na nieświadomych tego pacjentach BigFarmy, klientach koncernów spożywczych, rolniczych potentatów GMO oraz bardzo długi czas stosowania chemicznej geoinżynierii - wypracowano odpowiednią technologię genetyczną (w oparciu o miliardy testów DNA, jakie ludzie wykonali w ciągu ostatniego roku), która przyniesie określone efekty, w określonym czasie. A jakie to efekty i jaki czas - wiedzą to kontrolerzy tego procesu. I oni właśnie ustanawiają kolejne etapy holokaustu na globalną skalę - eksterminacji ludzkiej dzień dzisiejszy, mogę już śmiało wypowiedzieć swój "ogląd" całościowy tej sytuacji: Wygląda na to, że właśnie uruchomiono kluczowy etap unicestwienia rasy ludzkiej, zastępując ją uzależnioną od technologii podtrzymującej życie, pod-rasę biotechnologiczną. Jaki jest cel tego działania? Czy istoty ludzkie, które przetrwają tę tragedię, mają stać się nośnikiem dla niefizycznej sztucznej inteligencji, która korzystać będzie z biologicznych skafandrów (ciał ludzkich), opanowanych przez nanotechnologię sztucznie podtrzymującą aktywność biologiczną ciał, aby pozostały one żywotne i zależne od woli AI? Oby nie. A czy to prawda - POCZUJ TO W SERCU SWOIM I PRZEDEFINIUJ SWOJE ŻYCIE W TRYBIE NATYCHMIASTOWYM... albo poczekaj na efekt ostateczny, pozostając w nieświadomej formie istnienia. Masz Wolną Wolę. Indi CDN... PS. dla tych, którzy "poczuli to swoim sercem" - nie załamujcie się, ciągle mamy szansę na ratunek. O tym wkrótce.************************** Autorka: Indi Paletko Terapeutka medycyny naturalnej (oraz nauczycielka), specjalizująca się w holistycznym uzdrawianiu człowieka, w oparciu o Tradycyjną Medycynę Chińską, ziołolecznictwo i suplementację, terapie manualne, terapię dźwiękiem, psychoterapię, bioenergetykę i wiele innych tradycyjnych metod uzdrawiania. W latach 2009-2011 roku była sekretarzem zarządu Polskiego Towarzystwa Tradycyjnej Medycyny Chińskiej PTTMC, a w latach 2009-2013 była członkiem-założycielem PTTMC ( Indi posiada również aktywne dary uzdrowicielskie, w tym jasnowidzenie, jasnoczcie, jasnosłyszenia i jasnoWiedzę - dzięki temu dokonuje perfekcyjnej diagnozy (rozpoznania), umożliwiającej skuteczne uzdrawianie. Wiedza, dziesiątki lat praktyki terapeutycznej i nauczycielskiej oraz rozwinięte parazmysły powodują, że każdy przekaz Indi jest weryfikowany na wielu poziomach.
zbrojeń, broń masowego rażenia. WSTĘP W artykule zaprezentowano przebieg i efekty rokowań, dotyczących ograniczenia zbrojeń strategicznych, odbywających się w latach 1969-1972, znanych pod nazwą SALT I (Strategic Arms Limitation Talks I). Przedstawiono w nim zagrożenia, jakie niosło ze
Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Zobacz kolejne zdjęcie --->Adam Jastrzębowski Wraca temat bomby atomowej w związku z atakiem Rosji na Ukrainę. Choć polska nie jest zaliczana do mocarstw atomowych, to jednak okazuje się, że w naszym kraju takie głowice już kiedyś były. Co więcej, ich moc sięgała nawet 500 kt. Dla porównania moc tych zrzuconych na Hiroszimę wynosiła „zaledwie” 15 kt. Sprawdź, gdzie w Wielkopolsce przechowywano broń masowego rażenia i jak teraz wyglądają magazyny ukryte w środku lasu. Temat broni jądrowej od wielu lat wzbudza liczne kontrowersje. Ma ona swoich gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników. Dyskusja na ten temat rozgorzała w przestrzeni publicznej jeszcze bardziej przy okazji wojny w Ukrainie. Sprowokowała też rozmowy w Polsce i o Polsce właśnie w tym kontekście. Wiele osób zaczęło się zastanawiać, jakie konsekwencje pociągnęłoby ulokowanie takiego sprzętu w Polsce. Ponowne ulokowanie, bo już kiedyś broń masowego rażenia znajdowała się w atomowa w Wielkopolsce: kryptonim „Wisła”Koniec lat 50. XX wieku. Czasy zimnej wojny. Związek Radziecki postanawia wzmocnić swoją potęgę militarną na terenie bloku wschodniego. Choć sowiecki program nuklearny już wcześniej działał intensywnie, to podjęto w końcu istotną decyzję. Z taktycznego punktu widzenia uznano, że taki sprzęt powinien się znaleźć w najbardziej wysuniętych na zachód krajach. Tym sposobem na początku lat 60. na uzbrojeniu Wojska Polskiego znalazły się sowieckie rakiety tym jednak zarówno działania, jak i rozmowy pomiędzy krajami się nie lat później powstaje program o kryptonimie „Wisła”. W lutym 1967 roku w Moskwie została podpisana umowa między władzami ZSRR a Polską Rzeczpospolitą Ludową. W jej ramach polska strona na podstawie sowieckich planów zbudowała trzy składy broni jądrowej. Pierwszy z nich został zlokalizowany w okolicach Podborska koło Białogardu (kryptonim 3001), następny w Brzeźnicy Kolonii koło Jastrowia (3002) i ostatni w Templewie koło Trzemeszna Lubuskiego (3003). Ich budowa kosztowała rząd PRL około 180 milionów ówczesnych odległości między miejscowościami wybudowane tam składy były do siebie podobne. Każdy z nich był wyposażony w dwa magazyny broni jądrowej i miał być w stanie pomieścić nawet 300 ładunków. Broń została dostarczona przez stronę radziecką i na terenie Polski miała być jedynie przechowywana, ale w momencie wybuchu konfliktu z Zachodem, według przyjętych założeń, broń zostałaby udostępniona polskiemu Kolonia – radziecka baza rakietowaSchrony w Brzeźnicy Kolonii powstały na przejętych od Lasów Państwowych ziemiach o łącznej powierzchni 147 ha. Załogę stanowiło prawdopodobnie 60 oficerów techników i 120 żołnierzy. Ówczesny koszt wybudowania tego obiektu wynosił około 60 milionów złotych. Był on na tyle dobrze wkomponowany w otaczającą przyrodę i zamaskowany, że ze zdjęć lotniczych czy satelitarnych przypominał naturalnie porośnięte lasem podwójnym płotem i potrójnymi zasiekami z drutu kolczastego znajdowały się pilnie strzeżone i tajne trzy bunkry. Dwa z nich to silosy o kubaturze około 3000 metrów sześciennych umieszczone pod ziemią. Były szczelnie ukryte pod siatkami maskującymi i porastającym je lasem – wyjaśnia Piotr Kozłowski, kierownik Referatu Gospodarki Przestrzennej, Rolnictwa i Ochrony Środowiska w gminie Jastrowie, z którym zwiedziliśmy byłą bazę w dodaje:Trzeci z nich znajduje się trochę bardziej na uboczu i przypomina garaż mogący pomieścić dwa tiry, jeden za drugim. Prawdopodobnie miały w nim znaleźć schronienie wyrzutnie rakiet, które po ewentualnym ataku przeprowadziłyby kontratak. Jak jednak wiemy, nigdy do tego nie ogrodzeniu stacjonowali też żołnierze, pilnujący, by nikt nieuprawniony nie zbliżył się na teren widmo wciąż straszy w Polsce. Co się tam wydarzyło? Zobacz zdjęcia!Baza głowic atomowych w PolsceO płocie i zasiekach przypominają dzisiaj jedynie betonowe słupy, których kilka wciąż stoi w lesie. Gdy wejdzie się w jego głąb, można dostrzec pozostałości po magazynach. Według początkowych planów miano w nich składować 178 głowic jądrowych, tajemniczo zwanych wówczas amunicją specjalną, w tym 132 głowice jądrowe o mocy od 10 do 500 kt oraz 36 bomb lotniczych o mocy od 0,5 do 200 kt. Miały być one przenoszone przez rakiety 8K11 i 3R10. Od razu nasuwa się więc pytanie o to, jak duża była moc tych ładunków? Dość powiedzieć, że moc bomby zrzuconej na Hiroszimę wynosiła „tylko” około 15 wejściu do jednego z takich magazynów dostrzegamy przede wszystkim wysokie i szerokie hale. W ziemi znajdowały się uchwyty, których głównym zadaniem było zablokowanie wózków przewożących głowice, a tym samym uniemożliwienie przypadkowego w Poznaniu. Ile ich jest i czy są w stanie pomieścić wszystkich mieszkańców?Na terenie lasu można też zobaczyć betonowy silos znajdujący się na wzgórzu. Zgodnie z tym, co zdołał ustalić Andrzej Michalak, kustosz Prywatnej Izby Muzealnej w Bornem-Sulinowie, mieściła się tam rakieta z głowicą atomową o zasięgu 4 700 kilometrów, gotowa do odpalenia w każdej broni masowego rażenia w Polsce kończy się na początku lat 90. We wrześniu 1990 roku polski rząd wystosował notę do władz ZSRR w kwestii rozpoczęcia rokowań w sprawie wycofania wojsk radzieckich z terytorium Rzeczpospolitej. Opuszczone wsie w Wielkopolsce. Kiedyś tętniły życiem, dzisi... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Państwo Islamskie rekrutuje w swoje szeregi chemików, fizyków i informatyków w celu wykorzystania broni masowego rażenia podczas ataku na terenie jednego z państw Unii Europejskiej. Takie doniesienia znalazły się w raporcie Parlamentu Europejskiego, o którym pisze brytyjski „Daily Mail”. Według dokumentu terroryści przeszmuglowali już materiały masowego rażenia na teren
Międzynarodowy terroryzm jest w chwili obecnej jednym z najistotniejszych problemów jakim musi stawić czoła społeczność międzynarodowa. Nie jest to zagrożenie nowe, ale zjawisko to zyskało zdecydowanie na znaczeniu od czasu zakończenia zimnej wojny. Stawia to społeczność międzynarodową przed wyzwaniem przedefiniowania pojęcia bezpieczeństwa i odpowiedzi na zagrożenia niewystępujące, bądź występujące w mniejszym natężeniu, w okresie ostatniego półwiecza. Jednym z tych zagrożeń jest niebezpieczeństwo użycia w zamachach terrorystycznych broni masowego rażenia, w tym przede wszystkim broni jądrowej i radiologicznej. Poniższy tekst jest próbą wskazania źródeł zagrożeń oraz ewentualnych następstw ataku terrorystycznego z użyciem prostej broni jądrowej lub tzw. „brudnej bomby". Pojęcie „brudnej bomby" będzie się w tym przypadku odnosić zarówno do operacji rozproszenia na danym obszarze substancji promieniotwórczych, jak i następstw nieudanej reakcji łańcuchowej ładunku z definicją broń masowego rażenia to broń przeznaczona do porażenia dużej ilości ludzi i zwierząt, a także zniszczenia dużego obszaru1). Istotny w tym przypadku jest element skali, który nie zakłada precyzyjnej eliminacji wybranego celu (przeciwnika), lecz jednoczesne porażenie wielu celów znajdujących się na możliwie dużym obszarze. W chwili obecnej, najogólniej rzecz ujmując, do broni masowego rażenia zalicza się broń chemiczną, biologiczną i jądrową, a także pod pewnymi warunkami broń radiologiczną. Znajduje to swój wyraz w języku angielskim, gdzie broń tego rodzaju często określana jest skrótem ABC − co oznacza broń jądrową, biologiczną i chemiczną. Jest to oczywiście pewne uproszczenie, ponieważ biorąc pod uwagę wskazane wyżej kryterium masowego porażenia obszaru i ludzi, można sobie wyobrazić atak przy wykorzystaniu konwencjonalnych środków. Mowa tu np.: o zalaniu dużych obszarów lądów na skutek zniszczenia zapór wodnych czy niektórych rodzajach ataków elektronicznych mających na celu zakłócenie działania, bądź spowodowanie masowych katastrof np. lotniczych. Istotną różnicą jest tu jednak potencjalna niemożność wykonania tych ataków w dowolnym miejscu i masowego rażenia ma za sobą bardzo długą historię. Towarzyszy ona ludzkości od zarania dziejów. W przypadku broni chemicznej i biologicznej przykłady jej użycia możemy znaleźć już w starożytności. Istnieją przekazy świadczące o użyciu środków trujących o charakterze broni chemicznej w starożytnej Grecji i Rzymie, a także Chinach. Wiadomo, że bronią taką posługiwali się Tatarzy w czasie swoich najazdów na Europę w XIII wieku2).Wyjątkiem jest tutaj broń jądrowa, która jest wynalazkiem XX wieku. Wiek ten jest też okresem wielkiego rozwoju i użycia broni masowego rażenia w konfliktach zbrojnych. Poczynając od użycia gazów bojowych na frontach „Wielkiej Wojny" po zniszczenie Hiroszimy i Nagasaki przez pierwsze głowice nuklearne. Okres zimnej wojny można uznać za apogeum znaczenia broni masowego rażenia, a arsenały nuklearne obu bloków politycznych za podstawę logiki permanentnej konfrontacji bez jednego wystrzału. Schyłek XX stulecia związany jest z praktycznym odejściem mocarstw światowych od badań i produkcji broni chemicznej i biologicznej, a także ich delegalizacją. Związane jest to zarówno ze zmianą sytuacji geopolitycznej jak i poważnymi wadami tych broni tj. utrudnionym użyciem i niemożliwością przewidzenia ewentualnych następstw. Krótko mówiąc z wojskowego punktu widzenia broń ta jest wyjątkowo mało wiarygodna. Trzeba jednak podkreślić, że zarówno broń biologiczna jak i chemiczna, nazywane bronią jądrową dla ubogich mogą być atrakcyjne dla krajów nie posiadających potencjału technologicznego do produkcji broni połowa XX wieku przyniosła także nowe zagrożenie związane z bronią masowego rażenia, które w chwili obecnej, przy niewielkim prawdopodobieństwie jej użycia w klasycznym konflikcie zbrojnym, musi być traktowane jako najistotniejszy problem bezpieczeństwa społeczności międzynarodowej. Zagrożeniem tym jest możliwość użycia broni ABC w zamachach terrorystycznych. Biorąc pod uwagę wskazane wyżej cechy wszystkich rodzajów tej broni oraz cele jakie przyświecają niektórym przynajmniej grupom terrorystów, broń masowego rażenia wydaje się idealna do przeprowadzenia spektakularnego i wywołującego ogromny efekt psychologiczny ataku. Co więcej, znane są ataki o charakterze terrorystycznym z użyciem broni chemicznej i biologicznej. Wynika to z relatywnie niedużego skomplikowania i niskich kosztów pozyskania, bądź produkcji, takiej broni przez dobrze zorganizowane i zdeterminowane grupy terrorystyczne. Wykorzystując materiały i technologie funkcjonujące w gospodarkach krajów rozwiniętych istnieją realne możliwości w tym zakresie. Przykłady takich zamachów są tego potwierdzeniem. W 1978 roku odnotowano np. przypadki zatruwania owoców importowanych z Izraela przy pomocy związków rtęci. Sprawcami była prawdopodobnie jedna z palestyńskich grup terrorystycznych, a jej celem dyskredytacja owoców cytrusowych z Izraela3).Relatywnie niewielkie straty w ludziach jak i materialne mogą znaleźć swoje wyjaśnienie we wspomnianych wyżej problemach z „właściwym" użyciem broni chemicznej i biologicznej oraz niemożnością zapanowania nad wszystkimi czynnikami mającymi wpływ na ostateczny wynik ich zastosowania. Nie oznacza to jednak, że zagrożenia związane z bronią chemiczną i biologiczną należy lekceważyć. Co więcej, w pewnych okolicznościach skutki zamachów tego rodzaju mogą być wielokrotnie większe niż w przypadku broni odróżnieniu od broni chemicznej i biologicznej użycie broni jądrowej w zamachu terrorystycznym nie nastąpiło do chwili obecnej. Nie oznacza to oczywiście, że organizacje terrorystyczne nie czynią wysiłków by taki atak przeprowadzić. Istnieją dowody, że działacze sieci terrorystycznej Bin Ladena starali się wejść w posiadanie wiedzy i materiałów niezbędnych do budowy broni jądrowej4). By właściwie ocenić i opisać zagrożenia związane z terroryzmem jądrowym, trzeba wskazać na kilka istotnych cech broni jądrowej i technologii jej pierwsze, broń jądrowa pozostaje istotnym elementem arsenałów jądrowych kilku państw. Zgodnie z Traktatem o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej znajduje się ona w arsenałach pięciu państw pozostających stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Arsenałami jądrowymi, poza tymi krajami, dysponują: Indie, Pakistan Izrael i Korea Północna. Technologia i sama konstrukcja broni jądrowej, w odróżnieniu od wspomnianych wyżej broni chemicznej i biologicznej jest technologią niezwykle skomplikowaną i kosztowną, wymagającą dużego potencjału zarówno przemysłowego jak i organizacyjnego. Materiały do budowy broni jądrowej wymagają skomplikowanych i drogich technologii przemysłowych, co wyklucza właściwie możliwość ich produkcji przez najlepiej nawet zorganizowane i posiadające największy potencjał finansowy organizacje terrorystyczne. Budowa działającego i możliwego do użycia ładunku jądrowego wymaga zazwyczaj skomplikowanych testów, bez których prawdopodobieństwo zaistnienia samopodtrzymującej się rekcji łańcuchowej równe jest zeru5).Obok prób użycia broni jądrowej do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego istnieje także możliwość użycia broni radiologicznej, której celem jest rozprzestrzenienie maksymalnie dużej ilości materiałów promieniotwórczych, przy użyciu np. konwencjonalnych ładunków wybuchowych. Broń jądrowa wydaje się jednak niezwykle atrakcyjna dla dobrze zorganizowanych grup terrorystycznych, ze względu na możliwość uzyskania największego możliwego do wyobrażenia efektu psychologicznego z trudnymi do oszacowania stratami w ludziach i dobrach materialnych. Wskazane powyżej właściwości broni jądrowej umożliwiają określenie podstawowych zagrożeń związanych z terroryzmem zagrożeń tych zalicza się następujące możliwe scenariusze, które zostaną poniżej przeanalizowane :Pierwszym z nich jest wejście terrorystów w posiadanie w pełni sprawnej głowicy jądrowej i użycie jej w zamachu terrorystycznym6). Arsenały jądrowe supermocarstw i mocarstw atomowych, uległy od zakończenia zimnej wojny stosunkowo niewielkim redukcjom, a co bardzo istotne duża grupa ładunków jądrowych, które nie znajdują się w użyciu jest magazynowa. Według dostępnych danych osiem spośród dziewięciu państw atomowych posiada w czynnej służbie około 10 200 głowic atomowych. Do tego tylko USA i Rosja składują około 15 tysięcy głowic przeznaczonych do zniszczenia7). Obok wielkich arsenałów obu wspomnianych wyżej krajów, doliczyć należy także arsenały innych mocarstw nuklearnych, które oscylują w granicach od kilkudziesięciu (Indie, Pakistan) do kilkuset głowic (pozostałe kraje atomowe). W przypadku Korei Północnej możemy zakładać istnienie kilku ładunków jądrowych8). Teoretycznie istnieje więc możliwość kradzieży głowic jądrowych dowolnego mocarstwa jądrowego. Nie jest ono jednak wysokie i wykazuje duże zróżnicowanie w poszczególnych przypadkach. Bez wątpienia największe ryzyko występuje na terenie Rosji i Pakistanu. W tym pierwszym przypadku, problemem jest sama wielkość zapasów broni nuklearnej oraz ogromna ilość obiektów w których się ona znajduje9). Co więcej kryzys lat 90. XX wieku spowodował drastyczny spadek bezpieczeństwa ze względu na niedoinwestowanie infrastruktury i niski poziom płac personelu, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo we wskazanych ośrodkach. Mimo znaczących postępów poczynionych w tym zakresie od początku XXI wieku, system ochrony broni jądrowej nie osiągnął jeszcze w pełni zadowalającego poziomu. Pamiętać należy także o specyfice rosyjskiego arsenału, w którego skład wchodzi duża ilość taktycznych ładunków jądrowych. Ładunki takie wydają się szczególnie przydatne do użycia w zamachu terrorystycznym. Wynika to z postaci w jakiej są przechowywane (np. bomby lotnicze), jak i często niższego poziomu zabezpieczeń przed nieautoryzowanym użyciem10). Proces wzmacniania bezpieczeństwa arsenału jądrowego Rosji postępuje i ryzyko kradzieży z każdym rokiem spada11).W przypadku Pakistanu głównym czynnikiem ryzyka pozostaje niestabilna sytuacja wewnętrzna, która objawia się brakiem pełnej kontroli nad obszarem Pakistanu przez rząd w Islamabadzie, a także dużą popularnością sił skrajnie islamistycznych, mających zarówno charakter polityczny jak i zbrojny. Kraj ten posiada stosunkowo niewielki arsenał jądrowy, który jednak uznawany jest za najmniej bezpieczny. Zapasy broni jądrowej oceniane są na 60-110 głowic jądrowych o stosunkowo prostej konstrukcji12). Arsenał ten pozostaje pod ścisłą kontrolą Armii Pakistańskiej. Kwestią kluczową pozostaje problem odporności struktur odpowiedzialnych za bezpieczeństwo instalacji jądrowych na infiltrację ze strony islamistów. Poważne niebezpieczeństwo w tym zakresie niesie także możliwość przejęcia arsenału jądrowego przez fanatyków religijnych na skutek kryzysu politycznego. Pewnym czynnikiem obniżającym ryzyko w przypadku Pakistanu jest prawdopodobnie bardzo niski stopień ukompletowania większości głowic jądrowych oraz odseparowanie ich kluczowych elementów13).Bez względu jednak na wskazane wyżej problemy prawdopodobieństwo kradzieży gotowych do użycia głowic jądrowych jest oceniane jako niewielkie i potencjalnym sposobem przeprowadzenia zamachu terrorystycznego z użyciem prostej broni jądrowej jest możliwość budowy działającego urządzenia wybuchowego przez samych terrorystów. Jak wskazano wcześniej materiały rozszczepialne potrzebne do budowy ładunków jądrowych u-235 i pluton 239 są możliwe do uzyskania tylko przy użyciu skomplikowanych i drogich technologii przemysłowych. Uran uzyskuje się w drodze skomplikowanego wzbogacania rudy uranu 238. Istnieje co najmniej kilka sposobów wzbogacania, wszystkie jednak są niemożliwe do zastosowania przez grupy terrorystyczne14).Uran 235 wydaje się także szczególnie groźny ze względu na swoje właściwości fizyczne. Jest to izotop stosunkowo słabo promieniotwórczy i co za tym idzie prosty do ukrycia, nawet przy pomocy prymitywnych metod ekranowania. Istnieje zatem duże ryzyko transferu niezbędnych do budowy bomby ilości uranu. Do budowy najprostszych ładunków jądrowych opartych na tzw. „efekcie działa", potrzeba około 52-55kg wzbogaconego do poziomu 93% uranu 235. Do połączenia dwóch części uranu 235 (ang. Active Material) niezbędny jest silny, klasyczny materiał wybuchowy (ang. Propelant), który zapewni wystarczającą prędkość połączenia. W ten prosty sposób osiągana jest masa krytyczna, która umożliwia rozpoczęcie samopodtrzymującej się reakcji łańcuchowej i eksplozję jądrową. Możliwa jest budowa ładunku jądrowego w oparciu o materiał rozszczepialny zawierający mniejszą ilości izotopu-235, ale gwałtownie rośnie ilość niezbędnego do tego celu uranu15). Ważną cechą urządzenia opartego na tzw. „efekcie działa" jest brak potrzeby jego testowania. W momencie wstrzelenia jednej części uranu 235 w drugą i osiągnięcia masy krytycznej reakcja zawsze wystąpi. Oparta o ten schemat bomba zrzucona na Hiroszimę nie była testowana w warunkach poligonowych16).Oczywiście, szczegóły techniczne dotyczące nawet najprostszych głowic jądrowych pozostają tajne, ale znane są przypadki ich przepływu między poszczególnymi mocarstwami jądrowymi. W ostatnich latach wiedza dotycząca szczegółów technicznych budowy broni jądrowej wyciekła poza rządowe laboratoria17).Wyrafinowane konstrukcje o wzmocnionej sile wybuchu i broń termojądrowa są w zgodnej opinii ekspertów niemożliwe do zbudowania przez najlepiej nawet przygotowane grupy terrorystyczne18).Źródłem obu izotopów potrzebnych do produkcji broni jądrowej pozostają zatem ich światowe zapasy, wykorzystywane zarówno w programach wojskowych jak i cywilnej energetyce jądrowej. W chwili obecnej zasoby te oceniane są na około 3700 ton19). Z tego w samej tylko Rosji znajduje się około 1100 ton wysoko wzbogaconego uranu20). Istotne, z punktu widzenia zagrożenia terrorystycznego, zasoby materiałów rozszczepialnych znajdują się w 40 krajach świata21). Technologię wzbogacania uranu na skalę przemysłową posiada także Pakistan. Również w tym przypadku możliwość wycieku materiałów rozszczepialnych wydaje się relatywnie wysoka. Wynika to z braku wiarygodnych danych co do całkowitej ilości wzbogaconego uranu, oraz wcześniejszych przypadków wycieku najistotniejszych technologii wzbogacania uranu do Iranu, Korei Północnej i użycia broni jądrowej w ataku terrorystycznym trudne są do wyobrażenia. Prymitywny ładunek jądrowy, możliwy do zbudowania, ze względu na swą konstrukcję nie powinien osiągnąć mocy większej niż 10-20 kt. Oznacza to w przypadku eksplozji w centrum dużego miasta setki tysięcy zabitych i poszkodowanych na skutek oddziaływania wszystkich czynników niszczących broni jądrowej tj. fali termicznej, ciśnienia, promieniowania przenikliwego i opadu radioaktywnego. Dla ładunku jądrowego o mocy 10 kiloton moc niszcząca fali uderzeniowej, pozwalająca zniszczyć betonowe budynki o wzmocnionej konstrukcji stalowej wynosi około 500 metrów. Słabsze konstrukcje mogą ulec zniszczeniu w promieniu kilometra. Odległość w jakiej osoba nieosłonięta otrzyma dawkę promieniowania 500 remów (50% przypadków śmiertelnych w ciągu 30 dni od eksplozji), wynosi w tym przypadku około 1500 m. Poparzenia drugiego stopnia na skutek działania fali termicznej wystąpią w promieniu 1700 metrów od miejsca wybuchu. Ze względu na miejsce eksplozji (w tym przypadku możliwa jest np. ciężarówka stojąca na ulicy), pewnym jest wystąpienie opadu radioaktywnego, który dramatycznie skomplikowałby akcję ratunkową i ewentualne próby oczyszczenia terenu. W przypadku 10 kilotonowego ładunku wielkość obszaru szczególnie dotkniętego opadem radioaktywnym wynosi około 30 km222). W przypadku ładunków większej mocy wartości wyżej podane byłby w oczywisty sposób większe. Sytuacja taka odnosi się przede wszystkim do skradzionych głowic, których moc jest zazwyczaj (choć nie zawsze) możliwym scenariuszem wydarzeń jest atak zorganizowanej grupy terrorystycznej na cywilne instalacje jądrowe takie jak reaktory, zakłady wzbogacania uranu i produkcji paliwa jądrowego. Celem takiego ataku mogłaby być kradzież dużej ilości materiałów promieniotwórczych, bądź bezpośrednie uwolnienie do atmosfery produktów spalania paliwa jądrowego. Przechowywane zazwyczaj w bezpośrednim sąsiedztwie reaktorów jądrowych odpady radioaktywne charakteryzują się szczególnie wysokim poziomem promieniowania i toksycznością. Pozostaje także do rozważenia możliwość powtórzenia zamachów z 11 września 2001 roku i uderzenie dużego samolotu pasażerskiego w pracujący reaktor jądrowy, dla wywołania katastrofy nuklearnej. Wypalone paliwo jądrowe stanowi potencjalnie największe źródło niebezpieczeństwa. Poziom promieniowania, które jest przez nie wydzielane przekracza setki i tysiące razy wartości jakie można uzyskać z innych dostępnych na rynku cywilnym źródeł radiacji. Użycie nawet pojedynczych elementów wypalonego paliwa jądrowego do budowy brudnej bomby mogłoby teoretycznie skutkować tysiącami przypadków raka wśród populacji dotkniętej takim atakiem. Pewną przeszkodę stanowi tutaj jednak sama wielkość poszczególnych elementów i niemożność ich transportowania bez wielotonowych kontenerów ekranujących, zabezpieczających przed bezpośrednimi skutkami radiacji23).W ostatnich latach wzmożono wysiłki mające na celu zabezpieczenie szczególnie istotnych instalacji nuklearnych przed skutkami ataków terrorystycznych. Wskazuje się między innymi na potrzebę przeniesienia odpadów promieniotwórczych z basenów wodnych do odpornych na wstrząsy i uszkodzenia suchych kontenerów, a także usprawnienie systemu chłodzenia odpadów składowanych w budynkach reaktorów lub ich bezpośrednim sąsiedztwie24).Ostatnim scenariuszem, który budzi obawy opinii publicznej jest możliwość zbudowania tzw. „brudnej bomby". Pod pojęciem tym rozumiemy rozprzestrzenianie materiałów radioaktywnych wykorzystywanych w medycynie i przemyśle do spowodowania skażenia radioaktywnego. Urządzenie takie nie jest klasyczną bronią masowego rażenia. W porównaniu z przedstawionymi powyżej scenariuszami zasięg oddziaływania takiej bomby byłby niewielki. Skala strat spowodowanych przez materiały radioaktywne nie byłaby prawdopodobnie większa niż w przypadku konwencjonalnego ładunku wybuchowego. Na ostateczny wynik zamachu z użyciem materiałów radioaktywnych ma wpływ wiele czynników o charakterze środowiskowym, a także pora dnia i miejsce ewentualnej detonacji. Do najbardziej niebezpiecznych izotopów wykorzystywanych w przemyśle i medycynie należą emitery promieniowania gamma cez 137 czy kobalt 60. Pozyskanie tych materiałów z urządzeń je wykorzystujących może powodować ryzyko zdrowotne w promieniu do kilkudziesięciu metrów25). W przypadku zastosowania materiałów wybuchowych obszar oddziaływania zwiększyłby się do kilkusetmetrowej strefy, co pokrywa się mniej więcej z zasięgiem eksplozji czynnikami mającymi wpływ na ewentualne straty w ludziach są: ilość zaabsorbowanej dawki radiacyjnej – im wyższa tym większy możliwy uszczerbek na zdrowiu; typ promieniowania (alfa, beta, gamma); odległość w jakiej poszczególne osoby znajdowały się od źródła radiacji; sposób absorpcji (zewnętrzna – przez skórę, czy wewnętrzna − przez wdychanie, ewentualnie układ trawienny)26). Do czynników mających wpływ na ostateczną ilość ofiar należy także zaliczyć czynniki atmosferyczne, takie jak: szybkość wiatru, stabilność atmosfery, występowanie bądź nie inwersji termicznej, ewentualne opady, a także parametry samej eksplozji, takie jak: jej prędkość, siła, wysokość nad powierzchnią ziemi. Rodzaj celu, czas wybuchu i inne. Wszystkie wskazane czynniki mają w przypadku rozpatrywania następstw takiego ataku niezwykle istotne znaczenie. Dlatego ostateczna ocena jest w tym przypadku niezwykle trudna27). W przypadku niewielkiej nawet zmiany warunków poziom strat może ulegać dużym wahaniom28). Nie ulega jednak wątpliwości że efekt psychologiczny byłby nieporównywalnie większy od efektu konwencjonalnego ataku. Następstwa ataku przy użyciu brudnej bomby, mimo iż atak taki ze względu na dostępność materiałów radioaktywnych uznać trzeba z bardziej prawdopodobny, są nieporównywalne do strat jakie mógłby wywołać atak stwierdzić należy, że zagrożenia przedstawione powyżej prezentują bardzo różną skalę. Od apokaliptycznych wizji związanych z użyciem działających głowic jądrowych po panikę przy relatywnie niewielkich stratach zamachu z użyciem broni radiologicznej. O ile prawdopodobieństwo wystąpienia dwóch pierwszych sytuacji wydaje się dzisiaj niewielkie i co najistotniejsze malejące, o tyle zamachy radiologiczne wydają się realnym zagrożeniem. Jedno jest jednak pewne. Bez względu na wysokość strat skutek psychologiczny będzie bez porównania większy niż w przypadku zamachu konwencjonalnego. A jest to jeden z najistotniejszych celów organizacji terrorystycznych. dr Łukasz Tolak − prawnik, adiunkt w katedrze stosunków międzynarodowych Collegium Civitas. Zainteresowania badawcze obejmują problematykę proliferacji broni masowego rażenia i technologii jądrowych, terroryzmu, surowców energetycznych i alternatywnych źródeł energii. 1) Steve Tulliu, Thomas Schmalberger, Coming to Terms with Security: A Lexicon for Arms Control, Disarmament and Confidence-Bulding, UNIDIR, United Nations 2003 Jan Długosz, „Roczniki czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego", (tłum. J. Mrukówna), Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 2004 E. Sprinzak, E. Karmon, Why So Little? The Palestinian Terrorist Organizations and Unconventional Terrorism, International Institute for Counter-Terrorism, Izrael, Herzliya słynnym przykładem użycia broni chemicznej są zamachy w 1994 i 1995 roku w Japonii, gdzie członkowie sekty Najwyższa Prawda (Aum Shinrikyo) użyli toksycznych środków, głównie własnej produkcji sarinu, w metrze w Tokio i Jokohamie. Zatruciu uległo kilka tysięcy osób. Odnotowano około 20 Matthew Bunn, Antony Wier, The Seven Myths of Nuclear Terrorism, Current History, kwiecień 2005 roku5) Wyjątkiem są najprostsze konstrukcje broni jądrowej podobne do bomby zrzuconej na Hiroszimę w sierpniu 1945 Zaznaczyć należy że w niektórych przypadkach organizacje terrorystyczne mogą użyć takiej broni jako narzędzia szantażu, bez woli jej SIPRI Yearbook 2008. Armaments, Disarmament and International Security. Oxford University Press 2008, rozdział 8 – Nuclear Arms Control and David Albright and Paul Brannan, The North Korean Plutonium Stock, February 2007, Institute for Science and International Security (ISIS), 20 luty 2007 Charles D. Ferguson, Wiliam C. Potter, The Four Faces of Nuclear Terrorizm, MontereyInstitute – Center for Nonproliferation Studies, Nuclear Threat Initiative, Monterey, Kalifornia 2004 rok10) Chodzi tutaj głównie o brak systemów odcinających możliwość detonacji ładunku przez osoby do tego nieuprawnione (tzw. PAL's).11) Więcej na ten temat patrz: Matthew Bunn, Antony Wier, Securing the Bomb 2007, Nuclear Threat Initiative, wrzesień 2007 Cirincione, Jon Wolfsthal, Miriam Rajkumar, Deadly Arsenals: Nuclear, Biological and Chemical Threats, Second Edition Revised and Expanded Carnegie Endowment for International Peace Washington DC, 2005 Henry D. Sokolski, Pakistan's Nuclear Future: Worries Beyond War, praca zbiorowa, Strategic Studies Institute, styczeń 2008 Więcej na temat wzbogacania uranu patrz: Allan S. Krass, Peter Boskma, Boelie Elzen and Wim A. Smit, Uranium Enrichment and Nuclear Weapon Proliferation, Taylor & Francis, 1983 Przy wzbogaceniu na poziomie 50% będzie to około 160 kg, a przy 20% masa mateirału powinna wynosić około 800 kg. Patrz: Carson Mark, Theodor Taylor, Eugene Eyster, William Maraman, Jacob Wechsler, Can Terrorist Build Nuclear Weapons?, Nuclear Control Institute Washington Pierwszy test jądrowy dokonany przed atakiem na Japonię dotyczył plutonowej bomby Zastrzeżone materiały znaleziono w ostatnich latach w Szwajcarii. Pochodziły one z Pakistanu. Patrz David Albright, Swiss Smugglers Had Advanced Nuclear Weapons Designs, Institute for Science and International Security, 16 lipca 2008 Jerzy Kubowski, Broń jądrowa, fizyka, budowa, działanie, skutki, historia, Wydawnictwo Naukowo – Techniczne, Warszawa 2008 Matthew Bunn, Antony Wier, Securing the Bomb 2007, Nuclear Threat Initiative, wrzesień 2007 Nuclear Weapon Effects, The Nuclear Threat Initiative, 25 listopada 2005 roku, url: Patrz: Are "Dirty Bombs" a Major Terrorism Risk?, Nuclear Terrorism - How To Prevent It, url: D. Ferguson, Wiliam C. Potter, The Four Faces of Nuclear Terrorizm, Monterey Institute – Center for Nonproliferation Studies, Nuclear Threat Initiative, Monterey, Kalifornia 2004 Patrz: Are "Dirty Bombs" a Major Terrorism Risk?, Nuclear Terrorism --- How To Prevent It, url: Fact Sheet on Dirty Bombs, The Nuclear Regulatory Commission, 20 lutego 2007 roku, url: Theodore E. Liolios, The Effects of Nuclear Terrorism: Fizzles, The European Program on Science and International Security, url: Np. Opady deszczu mogłyby w znaczący sposób ograniczyć skutki ataku. Artykuł został opublikowany w: "Terroryzm" 4/2008, s. 44.
Broń Masowego Rażenia (BMR) - to broń jądrowa, chemiczna, biologiczna oraz radiologiczna i niektóre, i zminimalizować skutki użądleń. Należy jednak pamiętać, że w przypadku
Bomba fosforowa, to inaczej rodzaj bomby zapalającej z wykorzystaniem białego fosforu. Bomba ma na celu po wybuchu spowodować zapalenie się budynków - bomby wypełnione są środkami zapalającymi silnie trującymi, głównie napalmem lub fosforem. Biały fosfor jest jedną z alotropowych odmian fosforu. Jest on silnie trujący, samoczynnie się zapala w kontakcie z tlenem, pali się w temperaturze 1300 stopni Celsjusza i wydziela dużą ilość żrącego dymu (pięciotlenek fosforu), niezwykle trudno go ugasić - nie należy gasić go wodą. Fosfor biały jest niezwykle trujący, już najmniejsza dawka tej substancji jest śmiertelna dla dorosłego człowieka, dlatego używany jest jako substancja czynna broni zapalającej. Zobacz: Kolejny przerażający gest Asada? "Reżim zrzucił bombę fosforową Najbardziej znane w historii użycie bomb zapalających z fosforem miało miejsce w Korei i Wietnamie. Bomby takie użyte zostały przez rosyjską armię także później, w 1994 roku w Czeczenii. W kwietniu 2004 roku świat obiegła wiadomość, że armia USA dopuściła się ataku bombą fosorową w Iraku, dziesiątkując nie tylko odziały ukrywających się talibów, ale także okoliczną ludność z wiosek na bombardowanym terenie. Ponownie bomby fosforowe zostały użyte w konfliktach pomiędzy Izraelem i Libanem, w Afganistanie, w Strefie Gazy, a także w Jemenie i w Libii. Doniesienia na temat rzekomego zrzucenia bomby fosforowej pojawiły się 26 sierpnia 2013. Bomba fosforowa zrzucona na szkołę w Aleppo ma być kolejnym przerażającem skutkiem trwającej wojny domowej w Syrii. Jeśli doniesienia o ataku się potwierdzą, będzie to oznaczać, że syryjskie władze złamały postanowienia Konwencji Genewskiej, która zabrania użycia broni chemicznej. Według doniesień, w ataku zginęło co najmniej 10 dzieci, a wiele osób zostało ciężko rannych. Przeczytaj: USA zrzuciły największą bombę konwencjonalną, jaką posiadają w swoim arsenale, oprócz bomby jądrowej
zmieniająca decyzję (WPZiB) 2019/938 w sprawie wsparcia procesu budowy zaufania prowadzącego do ustanowienia na Bliskim Wschodzie strefy wolnej od broni jądrowej i wszelkich innych rodzajów broni masowego rażenia. RADA UNII EUROPEJSKIEJ, uwzględniając Traktat o Unii Europejskiej, w szczególności jego art. 28 ust. 1 i art. 31 ust. 1,
›Skutki użycia broni atomowej. Odkryto straszną 14:34Źródło zdjęć: © CSHEL University Of Delaware | University of DelawarePo II wojnie światowej wojska USA dokonały kilku prób jądrowych w pobliżu atolu Bikini. Od tego czasu minęło ponad 70 lat, ale nowe, szczegółowe mapy dna morskiego pokazują, że jest ono wciąż pełne powybuchowych kraterów i szczątków statków, które brały udział w drugiej wojny światowej rozpoczął wyścig zbrojeń, który obejmował rywalizacje w zakresie posiadanej broni atomowej. Stany Zjednoczone testowały swoje możliwości jądrowe na Wyspach Marshalla, które są jednym z najdalej położonych miejsc na jądrowe na Wyspach MarshallaBroń jądrową testowano głównie na atolach Bikini oraz Enewetak. Łącznie zdetonowano aż 67 ładunków atomowych, w tym bombę Bravo. Była to najpotężniejsza bomba wodorowa, która powstała w Stanach jądrowe odbywały się również pod wodą, gdzie wojsko USA sprawdzało, jak taka broń sprawdzi się w przypadku jednostek pływających. Cała operacja nosiła nazwę "Crossroads". W jej trakcie, w latach 1946-1958 zdetonowano aż 22 bomby atomowe na atolu jądrowe na atolu Bikini doprowadziły do skażenia jego znacznego obszaru. Zmusiły również ludność zamieszkującą pobliskie atole do przeprowadzki. Wiele osób do dzisiaj nie może wrócić do swojego domu. Znaczna część Wysp Marshalla wykazuje większą radioaktywność niż mapy morskiego dnaNa spotkaniu American Geophysical Union (AGU) zespół badaczy zaprezentował wyniki analiz przeprowadzonych w obszarach testowania broni atomowej na Wyspach Marshalla. Stworzone mapy pokazały, że w miejscach wybuchów znajdują się ogromne kratery, a w ich pobliżu znajdują się zatopione wraki statków. Pomimo upływu czasu, ślady prób jądrowych nie zniknęły, a piasek nie zasypał też:
Izotopy promieniotwórcze znalazły również zastosowanie przy produkcji broni masowego rażenia, zastosowanej po raz pierwszy jeszcze podczas II Wojny Światowej w ataku na Hiroszimę i Nagasaki. Broń atomowa wykorzystuje energię wytwarzaną podczas reakcji rozszczepiania jąder atomowych (głównie uranu i plutonu). Przewidywany czas: 4 minGdybym miał powiedzieć, którego rodzaju broni masowego rażenia boję się najbardziej, powiedziałbym, że biologicznej. Moim zdaniem jest ona bardziej perfidna niż broń jądrowa i odcinek: ranking najgroźniejszych rodzajów broni zacząłem się zastanawiać, jakie kryteria powinienem wziąć pod uwagę. Na pewno skalę i skuteczność rażenia, koszty produkcji i dostępność komponentów, zaawansowanie technologiczne i łatwość zatrudnienia specjalistów. Nie bez znaczenia jest także to czy po użyciu można zająć zdobyty teren, czy też trzeba latami czekać, aż „czynnik zabijający” się chorobotwórcze, które wywołują tak groźne choroby jak cholerę, ospę, dur brzuszny, plamisty, dżumę czy żółtą febrę, a także grypę można zdobyć stosunkowo łatwo w licznych bankach genetycznych, znajdujących się przy dużych ośrodkach naukowych. Znane są przypadki kiedy państwom rządzonym przez dyktatorów, chorobotwórcze bakterie czy wirusy dostarczała firma kurierska. Koszty produkcji broni biologicznej są bardzo rozmnażania bakterii wystarczy wiedza zdobyta na podstawowym kursie biologii, a można to robić w niewielkim laboratorium, które można umieścić właściwie wszędzie. Do rozmnażania na masową skalę groźnych organizmów można użyć kadzi, które wykorzystuje się np. do … warzenie biologiczna jest bardziej perfidna niż chemiczna. Można rozsiać nad wybranym terenem bakterie, które np., zniszczą uprawy i doprowadzając mieszkańców do głodu, albo gospodarkę do upadku. To się nazywa terroryzm socjoekonomiczny. W taki sam sposób można zabić wszystkie zwierzęta hodowlane. Zarazki nie muszą być zrzucane z samolotów, mogą być roznoszone przez owady czy gryzonie. W rzeczywistości historia zna takie 1940 roku, na chińskie miasta, Japończycy rozrzucili zakażone dżumą pchły, wywołując epidemię. Ale to nie był pierwszy przypadek użycia broni biologicznej. W starożytności zatruwano studnie wrzucając do nich zdechłe zwierzęta, a nierzadko zdarzało się, że w czasie oblężenia z katapult w kierunku miast wystrzeliwano zwłoki ludzi czy zwierząt, które zmarły na jakąś chorobę zakaźną. W czasie jednej z wojen pod koniec XV wieku Hiszpanie skazili wino w Neapolu krwią trudno powiedzieć kiedy po raz ostatni mieliśmy do czynienia z atakiem bronią biologiczną. W zależności od wykorzystanego patogenu, od ataku do epidemii może minąć nawet kilka tygodni. W innych przypadkach skutki chorobotwórcze mogą nastąpić niemalże natychmiast po ataku. Nawet gdybyśmy wiedzieli że właśnie zrzucono na nas, wpuszczono do wody w wodociągach, albo do wentylacji w budynku chorobotwórcze bakterie, niewiele możemy zrobić. Szybka i wysoka dawka antybiotyków? Tak, ale tylko wtedy, gdy wiemy czym zaatakowano. A określenie tego wcale nie jest takie proste. Testy wyszkolonych grup ludzi (muszą jeszcze znajdować się gdzieś w pobliżu) mogą trwać nawet kilka godzin, a jest to czas w którym większość bakterii już się w organizmie „zadomowiła”. Nawet jednak, gdyby od razu było wiadomo jakimi bakteriami zaatakowano, z symulacji robionych w USA wynika, że skuteczny atak biologiczny bakteriami wąglika tylko na jedno większe miasto zaowocowałby zużyciem całych krajowych zapasów antybiotyków w ciągu dwóch co się stanie gdy na czynnik biologiczny nie ma antybiotyków? Jeden z twórców radzieckiego programu broni biologicznej Ken Alibek po ucieczce do USA mówił wprost, że celem radzieckich naukowców pracujących nad bronią biologiczną było produkowanie takich bakterii i wirusów, na które nie ma szczepionek ani antybiotyków. W praktyce jedna grupa naukowców produkowała metodami inżynierii genetycznej zabójczy organizm, a druga próbowała znaleźć antidotum. Jak się to NIE udawało, uznawano czynnik za idealny do użycia. Usilnie pracowano – a może dalej się to robi – nad zwiększeniem tzw. wirulencji bakterii czy wirusów, których naturalną szkodliwość uznano za niewystarczającą. Wirulencja to zdolności do wniknięcia, namnożenia się oraz uszkodzenia tkanek. Stwarzano także szczepy, które w naturze nie występują, łącząc np. najbardziej groźne cechy dwóch bakterii. Można było mieć pewność, że wróg na pewno nie ma na taki czynnik ani szczepionki ani antybiotyku. W ten sposób powstawały nowe odmiany wirusa ospy i wirusa biologiczna jest groźniejsza od chemicznej jeszcze pod jednym względem. Jest samopowielająca się. Jej zabójcze działanie może się potęgować z biegiem rozsiane podczas ataku biologicznego rozmnażają się w organizmach ofiar i dalej rozprzestrzeniają się same. Tak właściwie wcale nie trzeba dużej ilości bakterii, żeby zarazić sporą grupę ludzi. Niewielka ilość bakterii wąglika – które w formie przetrwalnikowej wyglądają jak kakao – można przetransportować wszędzie. Nawet najbardziej drobiazgowe kontrole nic tutaj nie biologiczna ma jednak dosyć istotną wadę z punktu widzenia prowadzenia wojny. Na długi czas może skazić zaatakowany teren. Brytyjczycy w czasie testów skuteczności laseczek wąglika pod koniec II Wojny Światowej skazili na 50 lat tereny szkockiej wyspy Gruinard. Oczywiście z punktu widzenia terrorystów, skażenie to żadna wada. Terroryści zwykle nie zajmują zaatakowanych przez siebie Broń biologiczna jest łatwa w użyciu i transporcie. Można ją – np. wąglik – przesłać nawet listem. Sama się powiela a jej wyprodukowanie – mówię tutaj o najbardziej dostępnych szczepach – nie wymaga dużej wiedzy. Dla terrorystów jest mniej dostępna niż niektóre trujące gazy, a jej sporym minusem jest to że zostawia za sobą skażony teren. Z kolei plusem jest to, że używający tej broni może zostać niewykryty. Śmierć ludzi, zwierząt, zagłada upraw może wystąpić wiele dni a nawet tygodni po użyciu tej broni. Or5MCM.